
Od razu kiedy
usłyszałam, że Stephen King, nazywany mistrzem horroru ma syna, który
także pisze książki, wiedziałam, że i z twórczością jego potomka muszę
się zapoznać. Na początek postawiłam na opowiadania Joe'go Hilla,
zatytułowane „Upiory XX wieku”.
Jest ich piętnaście. Gatunkowo są to w większości horrory lub fantasy.
Autor otrzymał za nie nagrody takie jak: Bram Stoker Award,
International Horror Guild Award oraz British Fantasy Award. I mi
większość z nich odpowiadała. Niestety nie wszystkie. Zdarzyły się i
takie, które mogłabym określić: zwyczajnie nudne, nieciekawe.
Do tych najlepszych mogę śmiało zaliczyć opowiadanie „Duch XX wieku” - o dziewczynie zamordowanej w kinie, która teraz powraca na miejsce swej śmierci, a także „Pop Art”
z gatunku fantasy. Nadmuchiwany Hebrajczyk Arthur Roth, bardzo mały,
cały wypełniony powietrzem. Nie potrafił mówić, więc wszystko, co chciał
przekazać światu zapisywał kolorowymi kredkami. Nie miał potrzeby
oddychania, z naszych ludzkich, dziesięciu palców miał tylko kciuki, a
za resztę wydęte poduszki. Bardzo spodobało mi się również opowiadanie
zatytułowane „Usłyszysz śpiew szarańczy”
- o chłopcu, Francis Kayu, którego spełniło się marzenie bycia owadem.
Gdy pewnego dnia budzi się rano w swoim łóżku, jest upragnionym owadem.
Zaczyna zabijać swoich bliskich. Na uwagę zasługują także „Synowie Abrahama”.
Tytułowy Abraham, lekarz i ojciec dwojga chłopców, znęca się nad nimi. W
końcu, uważa, że nadszedł już czas, aby wyznać dzieciom swoją, dotąd
skrywaną, tajemnicę. Pokazuje im, wbrew ich woli, jak unicestwiać
wampiry. W ten sam sposób, według instrukcji ojca, chłopcy zabijają go.
Muszę także wspomnieć o „Czarnym telefonie” - o porwanym chłopcu, oraz o „Ostatnim tchnieniu”.
Tutaj razem z bohaterami odwiedzamy tajemnicze muzeum, w którym doktor
Alinger kolekcjonuje w słojach ostatnie ludzkie tchnienia. Czyni to za
pomocą aspiratora. Zauroczył mnie tu niesamowity klimat muzeum.
Pośród
reszty nie wymienionych tu przeze mnie opowiadań znalazłyby się jeszcze
takie, które zasługują na uwagę i te nużące. Ale myślę, że te, które
spodobały mi się najbardziej, wymieniłam. Moje ogólne wrażenie po
przeczytaniu „Upiorów XX wieku”
jest pozytywne, aczkolwiek miałam nadzieję, że będzie nieco więcej tych
porywających opowiadań, ale nie jest to koniec mojej 'przygody' z
twórczością Joe'ego Hilla i na pewno jeszcze sięgnę po jakąś, tym razem,
książkę, zamiast opowiadań.
Bardzo interesujące... Jak wpadnie mi ta książka w łapki, to pewnie nie odmówię:))
OdpowiedzUsuńSłyszałam o nim, ale najpierw wypadałoby sięgnąć po jakąś książkę jego taty
OdpowiedzUsuńnie znma autora/ Moze keidys po nią siegne bo wydaje mi sie ze jest interesujaca
OdpowiedzUsuńDość nieufnie podchodzę do opowiadań, ale synowi Kinga mogę dać szansę :)
OdpowiedzUsuńStephena Kinga lubię, ale do twórczości jego syna mam wątpliwości. Kiedyś może przeczytam. ;)
OdpowiedzUsuńKing ma syna który pisze? To ja się na to bez wahania piszę.:D Nawet mimo tego, że niektóre opowiadania nie porywają.
OdpowiedzUsuń